
Kultura · Kijów, Ukraina
Jak imprezują ludzie w Ukrainie?
Weekend na festiwalu Brave! Factory, który odbył się w Kijowie 22–23 sierpnia 2026 roku.
Tekst przetłumaczony z języka angielskiego.
Wybrałem się do Kijowa głównie z powodów zawodowych – zaprzyjaźniona organizacja zajmująca się testowaniem narkotyków, Drugstore, miała pracować na festiwalu Brave. Chcąc poznać ich doświadczenia, umówiłem się z Galyą Sergienko z Drugstore na wizytę w ich biurze, żeby zobaczyć, jak przygotowują się do rave’u, i zobaczyć ich w działaniu. Tak się złożyło, że moi znajomi również mówili, że Brave jest jednym z najlepszych festiwali w okolicy, więc moja ciekawość sięgnęła zenitu.
Nie ma wyboru
Drugstore jest częścią organizacji non-profit Alliance for Public Health, która wspiera działania od pomocy medycznej dla cywilów w pobliżu linii frontu po rozdawanie podstawowych materiałów redukcji szkód, takich jak ulotki, zestawy do bezpieczniejszego wciągania i testy odczynnikowe.
Kiedy docieram do biura Drugstore, współpracowniczka Galyi, Margarita, wita mnie przed zabytkowym budynkiem szpitala, w którym mieści się ich siedziba, i razem wchodzimy do środka. W labiryncie korytarzy opowiada mi, jak satysfakcjonująca jest ich praca, na przykład organizowanie wykładów na tematy związane z narkotykami. Widać, że młodzi ludzie chcą uczyć się ograniczać ryzyko, jeśli to możliwe. Niestety teraz jest trudniej – z powodu trwającego poboru ludzie niechętnie wychodzą z domu.

Tymczasem Drugstore pakuje się na Brave, a ja mogę zobaczyć część ich zasobów. Chwytliwe wzory na zestawach do wciągania, własna wersja słynnej tabeli interakcji narkotyków TripSit, różne rodzaje prezerwatyw, lodówka pełna testów odczynnikowych i wiele więcej.
„Kijów żyje własnym życiem bez względu na wszystko, ludzie już się do tego przyzwyczaili. Bo nie ma wyboru.”
Galya, Drugstore
Zapytana, czy widzieli jakieś dziwne narkotyki i kto ich używa, Olya z Drugstore mówi: „To nowe pokolenie”. Od początku pełnoskalowej inwazji wzrosła popularność najnowszej generacji narkotyków. Ukraiński rynek dopalaczy objął syntetyczne kannabinoidy i kratom. Ostatnio zakazano kolejnych nowych substancji psychoaktywnych i narkotyki są teraz przynajmniej mniej widoczne — jeśli można to uznać za poprawę.

Rozmawiamy też o mefedronie, królu współczesnych stymulantów, i pregabalinie. Ta druga jest depresantem, najlepiej znanym pod nazwą handlową Lyrica. Jej dawkowanie jest skrajnie różne w zależności od osoby, a działanie plasuje się gdzieś pomiędzy alkoholem, Xanaxem i ketaminą.
Siedzenie w kawiarni w Ukrainie i swobodna rozmowa o narkotykach wydawały się nie na miejscu. Powiedziałem Olyi, że wszyscy, których znam, uznali ten wyjazd za zły pomysł.
„No i co z tego? Życie tutaj to zły pomysł, ale i tak to robimy.”
Olya, Drugstore


Następnego dnia
Brave! Factory o 12 otworzyło festiwalowe bramy w dawnym Studiu Filmowym im. Dowżenki w Kijowie. Zaczyna się w południe, bo wszyscy muszą wrócić do domu przed północą, na czas przed godziną policyjną. Dzienne imprezy są nową normą, a to oznacza zupełnie inne doświadczenie niż kilka lat temu, jak dowiedziałem się od Serhiia, rave’owego weterana.
„Teraz to nic. Gdybyś tylko mógł zobaczyć, jak było na Brave w Metrobudzie. Trzy albo cztery tysiące ludzi na jednej scenie.”
Serhii
Serhii pracował kiedyś w Polsce, ale wrócił do Ukrainy po pełnoskalowej inwazji w 2022 roku. Musiał pracować i mieszkać w większej liczbie polskich miast, niż ja w ogóle odwiedziłem, mimo że jestem stąd. Kiedy rozmawialiśmy, podeszła do nas kobieta z psem. Zauważyła ranne nogi Serhiia i powiedziała mu coś cicho po ukraińsku. Odpowiedział, że zrobił tylko tyle, ile mógł.

Umarłbym, gdybym nie żył
Teraz, już poza służbą wojskową, nie próżnuje. Pasje do piłki nożnej i muzyki skłaniają go, by uczynić obie bardziej dostępnymi w rodzinnym Tarnopolu. Pokazał mi zdjęcia boiska piłkarskiego, które zbudował, i wspomniał, że widział budynki równie duże, całkowicie zniszczone przez rosyjskie bomby.
„Umarłbym, gdybym nie żył. Codziennie coś się dzieje. Każda noc może być ostatnią. Ludzie w Ukrainie chcą żyć, a nie umierać. Chcę, żeby wszyscy żyli i dobrze się bawili, a nie byli na wojnie.”
Serhii


Jak można bez tego przetrwać?

Przy stoisku informacyjnym Drugstore poznałem Anastazję, lokalną DJ-kę, która przyszła na festiwal z dwojgiem przyjaciół. Anastazja dobrze zna kijowskie parkiety i decki, bierze lekcje u legendarnego kolektywu klubu Closer i od lat z nimi imprezuje. Zapytana o rave’y w trakcie wojny odpowiada:
„Jak można przetrwać to gówno bez tego?”
Anastazja
„Ona jest też naszą przewodniczką” — mówią z dumą jej przyjaciółki, kiedy zapisuję nazwiska polecanych artystów. Lokalni rezydenci Igor Glushko, Roman K. i Sasha Shults szybko trafiają na listę moich faworytów w rozkładzie. Później tego wieczoru miał wystąpić Mezerg, francuski artysta grający na własnym instrumencie złożonym z thereminu, klawiatury i części perkusyjnej.


Tuż przed rozpoczęciem występu Mezerga ktoś z publiczności wykrzyczał klasyczne: „Putin hujlo! Witamy w Ukrainie!”

Rave polega na byciu w chwili — tutaj, teraz, razem. Wielu artystów bezpośrednio nawiązywało do wojny albo dziękowało obrońcom za ich poświęcenie. Ludzie tańczyli do Hidden Element, patrząc na nazwy okupowanych ukraińskich miast, inni pozowali do zdjęć z instalacjami artystycznymi umieszczonymi w miejscu okien zniszczonych podczas rosyjskiego ataku.
„Podwójne widzenie jest koniecznością, kiedy ma się taką rzeczywistość” — pisze mi później Anastazja.

„Sprawia, że myślę o stanie pomiędzy zepsutym a niezepsutym.”
Dima, uczestnik festiwalu

Ukraina to mój dom
Wpadłem na Tatyanę słuchającą Sweely’ego, francuskiego DJ-a grającego na scenie Dvir. Zapytała, co sprowadza mnie do Kijowa, i porozmawialiśmy o redukcji szkód oraz testach do sprawdzania narkotyków. Tatyana sama nie używa narkotyków, ale jest wielką fanką czerwonej i czarnej herbaty. Mieliśmy szczęście i znaleźliśmy trochę po drodze na techno na scenie Topka.

„Pracowałam kiedyś w rozwoju międzynarodowym, w Iraku i Afganistanie. Mieszkam w Meksyku, ale teraz przyjechałam tutaj, bo Ukraina to mój dom.”
Tatyana
Tatyana nie była pewna, czy będzie mogła przyjść na afterparty w Closer w następny weekend. Ma obowiązki w schronisku dla zwierząt pod Kijowem, gdzie pomaga psom z całej Ukrainy. Ale niezależnie od wszystkiego potrafi to pogodzić, żadna przeszkoda nie jest zbyt duża: „Jeśli Cię to interesuje, to we wrześniu jest kolejny festiwal, zapraszam.”
Później
Pożegnałem się — „do pobachennia” — z ekipą Drugstore i ruszyłem na autobus powrotny do Polski. Gdy dobiegał końca zamykający set DJ-ski Erica Cloutiera, na moim telefonie pojawiło się powiadomienie o alarmie lotniczym. Oczywiście, że jest do tego apka.
Zapytałem stojącą w pobliżu osobę, gdzie jest schron. Czy idziemy do metra? Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, po czym tylko się uśmiechnęła i zaśmiała.

Nie chcę dramatyzować, ale i tak zamierzałem jechać metrem, więc skierowałem się do schronu. Na ulicy zapytałem przechodzącą dziewczynę, czy wie coś więcej o tym, co się dzieje. Pokazała mi grupę na Telegramie, która śledzi „przyloty”. W ten sposób można sprawdzić, która dzielnica jest celem, co bywa dokładniejsze niż alarmy obejmujące całe miasto.
Z tego, co wynikało z czatu, powinno być w porządku. Ale kiedy przechodziliśmy pod ruchliwą ulicą, coraz mniej było pewne, czy słyszymy wydechy samochodów, czy drony Shahed.
Zaczęliśmy iść szybciej. Mieliśmy już plany na teraz. Czas wracać do domu.
Wesprzyj Ukrainę, dołączając do pomocy wojennej i przekazując darowiznę na u24.gov.ua.

